web analytics

Dobre praktyki zarządzania prawami autorskimi w PIBEEP

PIBEEP startuje z rewolucją w obszarze podziału zysków z pracy twórczej muzyków

PIBEEP startuje z rewolucją w obszarze podziału zysków z pracy twórczej muzyków. Proponujemy coś, czego jeszcze nie było ani na rodzimym, ani na żadnym innym rynku. Uruchamiamy platformę służącą współpracy artystów i inżynierów dźwięku z całego świata, oferujemy różnorodne usługi, w tym miks i mastering – nie zagarniając ani jednego procenta praw autorskich.

Na czym nam najbardziej zależy? Otóż na tym, by współpracujący z nami artyści czuli, że owoc ich pracy i talentu dzięki nam pozostaje pod ich stuprocentową kontrolą. By rzecz wyjaśnić dokładniej, trzeba rozpocząć od odpowiedzi na pytanie, o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego akurat  kwestia ochrony i podziału praw autorskich (ale nie tylko) jest tak istotna.


Cele muzyka


Podstawowym celem aspirującego muzyka u progu kariery jest zazwyczaj wydanie płyty lub choćby jednego, ale za to dobrze opracowanego nagrania. Moment, w którym nagranie staje się ogólnodostępne i rozpoczyna swoją samodzielną wędrówkę po świecie – oto horyzont artystycznego spełnienia. W następnej kolejności myśli się oczywiście o tym, jak swoją twórczość rozreklamować, jak z nią trafić do odbiorców. Mało kto ma głowę do tego, żeby w czasie gorączki twórczej (lub promocyjnej) myśleć o aspektach prawnych. Prawa autorskie przysługują autorowi – to wydaje się jasne. Dbanie o takie rzeczy wydaje się być błahostką w porównaniu z wysiłkiem przygotowania dzieła. Problem w tym, że bez odpowiedniego zabezpieczenia swoich praw, cały wysiłek może pójść na marne przynosząc korzyść wszystkim – tylko nie autorowi.

Prawa autorskie są kwestią kluczową


W praktyce prawa autorskie są kwestią kluczową w każdej dziedzinie twórczości – chyba że tworzymy wyłącznie ,,do szuflady”. Jeśli podziwiamy jakiegoś artystę za – na przykład – przekroczenie magicznej liczby miliona odtworzeń na tym czy innym serwisie streamingowym, to warto wiedzieć, że ważniejsze od owej liczby są zapisy w umowie o podziale praw autorskich. Milion – robi wrażenie. Ale co jeśli z kwoty przysługującej za tyle odtworzeń – załóżmy, że będzie to 1000 euro – muzyk zobaczy zaledwie 10%? 100 euro nie wydaje się chyba kwotą współmierną do osiągniętych zasięgów utworu. Żeby wypuścić utwór, który zostanie odtworzony milion razy trzeba się nieźle namęczyć. Jak to możliwe, że z tego sukcesu, autor skorzysta zaledwie w 10%? A tak to właśnie często wygląda. Na odtworzeniach zarobi serwis, wytwórnia, dystrybutor. Część tej kwoty może także trafić na pokrycie kosztów organizacji zbiorowego zarządzania. Zarobić też muszą przecież właściciele innych praw autorskich, a nie tylko autor muzyki lub tekstu.


Utwór muzyczny to dość skomplikowane zjawisko 


Utwór muzyczny to dość skomplikowane zjawisko. Składa się na nie muzyka, aranżacja, często także tekst. Wielki przebój może nagrać jedna osoba, ale przeważnie jest to raczej cały zespół. I każdy uczestnik procesu twórczego powinien mieć zagwarantowane prawa autorskie, stosownie do wkładu. Co jednak z prawami do wykonań? A co z tzw. prawami producenckimi? To, że czyjeś imię i nazwisko pojawi się w opisie utworu na Youtube, jako autora, nie znaczy wcale, że ten ktoś otrzyma całość zysków z oglądalności. Część zysków z dystrybucji nagrania należy się bowiem wykonawcom, a jeszcze inna producentom.


Autorskie prawa majątkowe


Jakby to było jeszcze nie dość skomplikowane, dodajmy: autorskie prawa majątkowe mogą zostać przeniesione. Wyobraźmy sobie taką sytuację: zespół, w zamian za promocję pierwszej płyty i 10% zysków, przenosi na wytwórnię wszelkie prawa majątkowe do wszystkich swoich utworów na następne 15 lat. Układ wydaje się zadowalający, ostatecznie bez promocji zespół nigdy może nie zaistnieć w świadomości szerszej publiczności. Ale wytwórnia po pierwszej płycie traci zainteresowanie zespołem. Tymczasem, po kilku latach, kolejne nagrania zespołu stają się hitami dzięki aktywności członków zespołu w mediach społecznościowych, po czym odsłuchiwane są miliony razy w serwisach streamingowych. Wytwórnia trafia w ten sposób na żyłę złota, a zespół musi zadowolić się niewielkim udziałem w zyskach.


PIBEEP zamierza to zmienić


Pibeep zamierza to zmienić. Pisząc: ,,zmienić”, mamy właściwie na myśli: ,,wywrócić do góry nogami”. I postawić na nowo. Dokonać rewolucji. To właśnie na absolutnej transparentności i przejrzystości w ustalaniu udziałów w przyszłych zyskach oraz na – uwaga, uwaga – pozostawieniu pełni praw artystom opierają się założenia stworzonej przez nas platformy.

Piotr Sak

Autor tekstu

Współtwórca i pomysłodawca platformy PIBEEP. Marzę o tym, aby każdy muzyk w kraju miał dokładnie taki sam start i możliwości planowania kariery muzycznej. Jako że sam byłem na miejscu muzyka z wielkimi marzeniami z małego miasteczka, wiem jak ciężkie jest wejście do świata muzyki komercyjnej. PIBEEP to zmieni, dodatkowo  zadba o Twoje prawa a muzycy korzystający z platformy będą zajmowali się tylko produkcją muzyki i rozwojem swojej pasji.

Sprawdź nową publikację prasową dotyczącą współpracy na PIBEEP

Ok
X
PIBEEP