Media o PIBEEP

INNPOLAND.PL

Wielu aspirujących artystów zniechęca się do rozwijania swojej kariery przy pierwszym zderzeniu z twardymi realiami muzycznej branży. Swoistą drogą na skróty, ale też spełnieniem marzeń dla twórców muzyki, którzy dotąd zderzali się ze ścianą, ma być polska aplikacja PIBEEP. O jej funkcjonowaniu opowiedział nam Piotr Sak, jej pomysłodawca i współtwórca.

UPTONE.PL

Wystartowała platforma muzyczna PIBEEP! Miło nam poinformować, że na polski rynek wkroczyła nowa platforma muzyczna o nazwie PIBEEP. Portal ma na celu m.in. pomóc we współpracy muzykom, inżynierom dźwięku, promotorom i wszystkim tym, którzy chcieliby zająć się tworzeniem muzyki.Rozwiązania proponowane przez platformę PIBEEP to coś, co w dzisiejszych dniach zdaje się być niezbędne w życiu wielu twórców muzycznych. Jeśli śpiewacie, chcecie nagrać singiel lub album, ale brakuje Wam instrumentalistów lub kogoś do miksu – w tym miejscu powinniście znaleźć wszelką potrzebną pomoc.Dzięki możliwości współdzielenia utworów, muzycy mają możliwość zdalnej pracy na projektach. Funkcja ta pozwoli artystom stworzyć projekt np. bez plików, skopiować ścieżkę, ścieżki, utwory lub cały projekt z wcześniej dodanych projektówJak to działa? O tak:

GAZETA WSPÓŁCZESNA

Aplikacja to szansa dla artystów!

TOP GUITAR

Rozwój Internetu na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci daje możliwości ograniczone jedynie przez naszą własną wyobraźnię. Twórcy Pibeep postanowili wnieść swój wkład w nadchodzące przemiany w branży muzycznej. Do tej pory muzyk z gotowym materiałem, chcąc zaprezentować go szerokiej publiczności, był zdany głównie na swój upór i wytrwałość, gdzie ciągle towarzyszyły mu trudności związane z wejściem do profesjonalnego świata muzyki. Czasy się jednak zmieniają i wiele rzeczy staje się coraz prostszych. Wprowadzona na rynek muzyczny platforma pibeep.com służy zarazem do promowania, jak i ulepszania materiałów muzycznych.Pomysł na pibeep zaświtał cztery lata temu w głowie Piotra Saka. Piotr, związany od zawsze z muzyką, tworzył wraz z bratem zespół, zaś później próbował swych sił w produkcji – miał nawet amatorskie studio nagraniowe. Studyjne, kameralne, orkiestrowe, elektroniczne – od praktyk etnicznych po nowoczesne, masowe widowiska – fascynowało go po prostu tworzenie muzyki. A wiadomo, że to coś więcej niż jej wydobywanie z instrumentu. To także zapis cyfrowy, opracowanie i montaż dźwięku, postprodukcja, wreszcie promocja i znalezienie wydawcy… Rzadko kiedy jest tak, że muzyk jest w stanie poradzić sobie z tym wszystkim sam. Mimo że Piotr przekonał się o tym na własnej skórze – a może właśnie dlatego – nie zrezygnował ze swych związków z muzyką. Postanowił ułatwić pracę podobnym sobie pasjonatom.